Opera udostępnia Proxy, a nie VPN

Kilka tygodni temu świat obiegła informacja o wypuszczeniu nowej developerskiej wersji Opery, która zawiera wbudowany VPN.  W owczym pędzie pokolenia kopiuj/wklej niewiele osób zadało sobie trud aby sprawdzić/zastanowić się czym jest VPN, jakie ma cechy i jaki jest związek z przeglądarką. Otóż żaden.

 

opera1

VPN oferowany przez Operę to tylko wyłącznie marketingowy chwyt i ma niewiele wspólnego z ze zwykłym VPN’em.
Przy włączeniu opcji VPN w ustawieniach przeglądarki. Opera wysyła żądania połączenia ze stroną: de0.opera-proxy.net (lub podobną w zależności od lokalizacji), w których następnie wysyłane są nagłówki Proxy-Authorization zawierające: zaszyfrowane wartości:device_id oraz device_password. Dane z nagłówków mogą być użyte do zalogowania się do w/w servera bez konieczności instalacji Opery.

 

Pomijając „drobiazg„, że Opera jednoznacznie identyfikuje urządzenie poprzez unikalny device_id to zwyczajnie serwuje nam połączenie z serverem Proxy, a nie VPN’em. Jedyną różnicą jaką oferuje nam Opera to przekierowanie ruchu generowanego przez WebRTC oraz wtyczki na servery proxy.

 

VPN chroni wszystkie połączenia, a nie tylko te z przeglądarki jak proxy Opery. Nie wprowadzajmy ludzi w błąd i w fałszywe poczucie bezpieczeństwa.

 

1 komentarz

    • muki, 11 maja 2016, 19:15

    Odpowiedz

    Korzystam czasami z aplikacji WebRTC i faktycznie jest z nimi sporo problemów szczególnie wtedy gdy się jest za korporacyjnym proxy. Jak rozumiem ideę, to co proponuje Opera to jakiś sposób na zaradzenie temu problemowi. Może to i działa, ale sam pomysł jest przerażający. Przede wszystkim co z prywatnością? Kolejna firma chce wiedzieć wszystko o tym co robimy w Internecie… ehh.. Wrzucam pomysły Opery do worka z napisem „pure evil”, gdzie jest już Google DNS, Analytics i inne szpiegujące „ulepszenia”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.