Vivaldi 1.0

Dziś odbyła się premiera pierwszej, oficjalnej wersji przeglądarki Vivaldi. O samej przeglądarce pisałem przeszło rok temu, kiedy to upubliczniony został jej prototyp.

Gwoli przypomnienia, warto wspomnieć, iż sama przeglądarka oparta w jest w dużej mierze na silniku Blink, czyli na Chromium. Dzięki temu zabiegowi Vivaldi jest kompatybilny np. z rozszerzeniami Chrome’a. Niestety w przeciwieństwie do Chromium cały kody jest zamknięty.

Przeglądarkę możemy pobrać ze strony głównej: https://vivaldi.com/download/ gdzie dostępne są 32 i 64 bitowe wersje paczek rpm oraz deb. Dla Arch’a Vivaldi znajduje się w repozytorium AUR.

Instalacja przebiega gładko, pierwsze uruchomienie również w normie.

Na wstępie jesteśmy witani przez kreatora, który pozwala dopasować kolorystykę, położenie paska kart oraz tapetę.

v1

v2

v3

v4

Już po kilku kliknięciach widać naprawdę dużą różnicę pomiędzy wersją 1.0, a wersją z przed roku. Wszystko jest znacznie bardziej dopracowane  graficznie, a elementy do siebie pasują. Jest to nowoczesny minimalizm, który jest znany np. z Opery.

Po przejściu przez kreatora wyświetlony zostanie tzw. ekran speed dial, który jest niczym innym jak ekranem z kafelkami/skrótami do najczęściej odwiedzanych strony.

Cała reszta interfejsu jest już dosyć standardowa chociaż nie brakuje kilku ciekawych funkcjonalności, ale o tym za chwilę.

v5

 

Jak na silnik Chromium, Vivaldi przechodzi test Acid śpiewająco.

v9

Z odtwarzaniem YouTube‚a w zasadzie też jest wszystko w porządku aczkolwiek na początku strona youtube.com/html5 informowała o braku kilku kodeków:

v6_yt

Dopiero po instalacji dodatkowego pakietu -ffmpeg-codecs wszystkie funkcje zaświeciły się na niebiesko. Nie wiem czy to wina paczki czy też porostu Vivaldi nie jest dostarczany ze wszystkie kodekami jak to ma miejsce w Chromie czy Chromium.

v7_yt

Cała przeglądarka wydawała się być responsywna chociaż momentami miała niewielkie zacięcia, ale mogło to być tylko złudzenie.

Vivaldi jak to w Chromium, tworzy osobne procesy dla poszczególnych kart. Ma to o tyle znaczenie, że jeśli jedna karta się zawiesi to reszta kart/przeglądarki wciąż działa.

Rozwiązanie ma to swoje wady i zalety. Zaletę główną już wymieniłem, a wadą jest większe zużycie pamięci chociaż przy dzisiejszych komputerach 100MB w jedną czy drugą  stronę nie powinno robić znaczenia.

W porównaniu z Firefox’en, który wciąż jest jedno procesowy (ma to się zmienić w połowie roku), Vivaldi pobierał nieznacznie więcej pamięci.

v10

v11

Funkcjonalności, które wyróżniają tę przeglądarkę od np. Firefox’a to chociażby podgląd otwartych kart:

v8
Szybkie polecenia, aktywowane klawiszem F2, którą dają dostęp do kart czy też poleceń przeglądarki. Działanie przypomina trochę krzyżówkę HUD w Unity z Krunner’em w KDE (alt-f2).

v14Vivaldi umożliwia również tworzenie notatek, niestety nie ma możliwości ich synchronizacji.

v12Inną ciekawą funkcjonalnością jest grupowanie kart. Wystarczy przeciągnąć jedną kartę na drugą kartę i obie się złączą. Poprzez mechanizm wyświetlania miniatur mamy możliwość nawigowania pomiędzy subkartami.

v15

Oprócz tego mamy możliwość otwarcia dodatkowego panelu w przeglądarce czyli jakby przeglądarki w przeglądarce. Przypomniało mi to trochę czasy używania ramek na stronach internetowych co trochę oziębiło mój entuzjazm w używaniu tej konkretnej funkcjonalności.

Zauważyłem brak powiadomienia o pobranych plikach. W Firefox’ie przynajmniej strzałka zmienia kolor, a przy użyciu dodatku gnotifier dokonuje się pełna integracja z systemową szyną powiadomień. Ale nie ma się co czepiać, to dopiero wersja 1.0 Vivaldiego.

v13

Klikając na małe, zębate koło w lewym dolnym rogu dostajemy się do ustawień przeglądarki, które są ładne i schludnie pogrupowane.

v16

Jak już wspomniałem wcześniej, Vivaldi opiera się o silnik Chromium tak więc jest również kompatybilny z dodatkami do Chrome’a. Wystarczy wejść na oficjalną stronę Google’a aby pobrać interesujące rozszerzenia. Dalej należy kliknąć na przycisk „Dodaj do Chrome” aby dokończyć instalację. No właśnie, to mi się trochę nie podoba, komunikat jest mylny. Nie używam Chrome’a tylko Vivaldiego. Ot taki drobiazg.

v17

v18

v19

Na zakończenie wciąż próbuję sobie odpowiedzieć czy potrzebna jest jeszcze jedna przeglądarka? Mamy już Firefox’a, Chrome’a, Chromium, Operę, Safari czy nawet IE.

Poza kilkoma drobiazgami i bezsprzecznie ładnym interfejsem Vivaldi nie przynosi przełomu. Wydaję mi się, aby coś ugrać na rynku przeglądarek trzeba pokazać coś naprawdę innowacyjnego, nową jakość, a o to będzie bardzo trudno, kiedy mamy już tyle dojrzałych i wygrzanych produktów.

Inną sprawą, którą odbieram jednoznacznie źle jest zamknięty kod.
W czasach, kiedy przeglądarce powierzamy w zasadzie całe nasze cyfrowe życie, bezpieczeństwo i przejrzystość powinny być priorytetem. Nie twierdzę, że tak nie jest z Vivaldim, ale nie mamy absolutnie żadnych narzędzi do weryfikacji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.